Redaktor z Maisons-Laffitte: Człowiek, który wymyślił wolną Polskę
Zanim przejdziemy do współczesnych salonów Ambasady, musimy zrozumieć, kogo dziś honorujemy. Jerzy Giedroyc nie był zwykłym wydawcą. Był instytucją. Był państwem na wygnaniu, zamkniętym w skromnym domu pod Paryżem.

W czasach, gdy Polska była odcięta od świata żelazną kurtyną, Giedroyc z paryskiego Maisons-Laffitte prowadził batalię o polskie dusze i umysły. Jako twórca Instytutu Literackiego i redaktor naczelny legendarnej „Kultury”, dokonał rzeczy niemożliwych:
- Polska Myśl bez Cenzury: To on publikował Miłosza, Gombrowicza czy Herlinga-Grudzińskiego, gdy w kraju ich nazwiska były zakazane. Stworzył pomost między Polską a wolnym światem.
- Wizjoner Geopolityki: Razem z Juliuszem Mieroszewskim sformułował doktrynę ULB (Ukraina, Litwa, Białoruś). Przekonywał – co dziś brzmi jak prorocza przestroga – że nie będzie wolnej Polski bez wolnych sąsiadów na Wschodzie.
- Architekt Porozumienia: Choć sam był konserwatystą, potrafił łączyć skłóconych emigrantów i uczyć nas dialogu ponad podziałami. Dla niego liczyła się tylko jedna sprawa: suwerenność.
Nazywano go „Redaktorem” z dużej litery. Surowy, niezwykle pracowity, zawsze wierny swoim zasadom. To on przygotował grunt pod przemiany 1989 roku, nie używając do tego ani jednego naboju – wystarczyło słowo.

Paryż wraca do dziedzictwa Redaktora Dopełnieniem tej wielkiej historii jest wydarzenie, które miało miejsce kilka dni temu. 12 lutego w Ambasadzie RP w Paryżu uroczyście otwarto wystawę inauguracyjną Rok Jerzego Giedroycia. Ekspozycja ta nie tylko przypomina o jego dorobku, ale staje się żywym dowodem na to, jak bardzo jego myśl polityczna jest nam potrzebna właśnie teraz. W sercu Francji, którą Giedroyc wybrał na swój dom i bazę operacyjną, znów wybrzmiało echo „Kultury” paryskiej, łącząc historię z wyzwaniami współczesnej dyplomacji.
Materiał: PPTV
