Weronika Humaj: Lubię produkcje osadzone w innych czasach. Ostatnio przeniosłam się do lat 90.
Aktorka docenia to, że wartością dodaną jej zawodu jest możliwość przenoszenia się do innych czasów i konfrontacji z historią. Przygotowując się do danej roli, stara się zrozumieć mentalność ludzi żyjących w innej epoce, ich lęki, motywacje i codzienne problemy. Weronika Humaj zagrała ostatnio w serialu „Niebo. Rok w piekle”, inspirowanym prawdziwymi wydarzeniami, historią Sebastiana Kellera, który pięć lat spędził w sekcie. Akcja rozgrywa się na początku lat 90. ubiegłego wieku.
Serial w reżyserii Bartosza Blaschkego przygotowany dla platformy HBO Max został oparty na prawdziwej historii, opisanej przez Sebastiana Kellera w książce. Z założenia nie miała to jednak być kronika zdarzeń, ale prawda o doświadczeniu. Produkcja opowiada o wychowywanym przez samotną matkę, pełnym ideałów chłopaku, który szuka sensu życia. Znajduje go we wspólnocie duchowej „Niebo”, prowadzonej przez charyzmatycznego Piotra, samozwańczego guru. By całkowicie się jej oddać, rezygnuje ze studiów. Z czasem jednak z pozoru niewinna duchowa komuna zaczyna funkcjonować jak brutalny system przemocy, pełen manipulacji i fanatyzmu.
– „Niebo. Rok w piekle” to opowieść o sekcie w latach 90., a ja w tym serialu gram postać Basi, bardzo oddanej członkini, która totalnie zafascynowała się jej guru – Piotrem, w tej roli Tomek Kot. Basia najpierw przyszła do tej sekty razem ze swoim chorym mężem i bardzo zawierzyła Piotrowi, że wyciągnie go z tej choroby. Ona jest bardzo wierząca i bardzo oddana – mówi agencji Newseria Weronika Humaj.
Produkcja pokazuje, jak samozwańczy prorocy, uzdrowiciele i szarlatani oraz głoszone przez nich idee potrafią osaczyć człowieka i zawładnąć nim, prowadząc do rozpadu nie tylko poszczególnych jednostek, ale także całych rodzin. Aktorka cieszy się, że mogła zagrać w tym serialu, bo dzięki temu od podszewki poznała tę dramatyczną historię.
– Bardzo lubię produkcje osadzone w różnych latach. Dla aktora jest to niezwykle ciekawe. Ja co prawda urodziłam się na początku lat 90., więc nie pamiętam tamtych czasów, ale od rodziców i od dziadka słyszałam, że w tamtych czasach było bardzo wielu samozwańczych proroków i ludzie rzeczywiście ich poszukiwali, bo był duży nacisk na taką duchowość i mieli oni taką wewnętrzną potrzebę – mówi.
Weronikę Humaj można również oglądać w sztuce „Facet z papieru” w reżyserii Leny Frankiewicz. Premiera spektaklu odbyła się 5 lutego w Teatrze Garnizon Sztuki. Ze względu na przygotowania do tego przedstawienia aktorka nie miała czasu, by wyjechać na zimowy wypoczynek, ale jak podkreśla, wkrótce postara się to nadrobić.
– Uwielbiam wyjeżdżać i gdy tylko mam wolną chwilę, to staram się gdzieś uciekać, zwłaszcza w góry albo do jakiegoś ciepłego kraju, ale akurat od grudnia mieliśmy intensywne próby do nowego spektaklu, więc wyjazd zaplanowałam dopiero po premierze – dodaje aktorka.
