Dzieci spędzają coraz mniej czasu na podwórkach.

Wiadomości

Dzieci spędzają coraz mniej czasu na podwórkach. Place zabaw powinny się ponownie stać centrum życia osiedla

Dzieci w miastach spędzają coraz więcej czasu w pomieszczeniach: mniej się ruszają, mają mniej kontaktu z naturą i są głęboko zanurzone w świecie cyfrowym. Osiedlowe place zabaw mogą stanowić impuls do wyjścia na zewnątrz i spędzenia czasu na zabawie z rówieśnikami. Odpowiednio zaprojektowana przestrzeń powinna być nie tylko atrakcyjna dla dziecka, ale też różnorodna, inkluzywna, bezpieczna oraz przyjazna dla młodzieży i opiekunów dzieci. Eksperci podkreślają, że o placu zabaw trzeba myśleć już na początku projektowania inwestycji.

– Coraz mniej dzieci spędza czas na placach zabaw i podwórkach. Wynika to z naszego stylu życia. W dużych miastach coraz więcej czasu spędzamy w budynkach i samochodach, przemieszczając się pomiędzy pracą, domem a szkołą. Czasu na przebywanie w przestrzeni zewnętrznej zostaje coraz mniej – mówi agencji Newseria Monika Wróbel, architektka i urbanistka z Fundacji Skwer Sportów Miejskich. – Często wracamy do domu bardzo późno. Wśród nawału codziennych obowiązków brakuje czasu na spontaniczną zabawę na zewnątrz, dlatego zwrócenie uwagi na dostępny, przyjazny plac zabaw, który jest tuż za progiem, na terenie osiedla, jest tak istotny. Potrzebujemy pretekstu do wyjścia na zewnątrz, aby dziecko się bawiło na otwartej przestrzeni ze swoimi rówieśnikami, zaczęło inaczej spędzać czas niż tylko w mieszkaniu.

Jak wskazują eksperci, podwórka i place zabaw mogą być odpowiedzią na ten deficyt – jeśli są projektowane jako przestrzeń życia społecznego, a nie wyłącznie jako strefa dziecięcej aktywności. To miejsca, w których dzieci budują samodzielność, młodzież znajduje przestrzeń spotkań, a dorośli tworzą codzienne więzi sąsiedzkie.

– Przygotowaliśmy publikację „Place zabaw – poradnik dla inwestorów i osób projektujących budynki mieszkalne”, ponieważ mamy nadzieję, że zmiana podejścia do roli placu zabaw w procesie inwestycyjnym przyniesie nam lepsze przestrzenie osiedlowe. Mam nadzieję, że poradnik trafi na biurka pracowni architektonicznych i będą one pamiętać, że plac zabaw jest integralną przestrzenią osiedla mieszkaniowego, a nie dodatkiem, którym zajmujemy się na końcu procesu projektowego – podkreśla Monika Wróbel.

Jak wskazują autorzy publikacji, przygotowanej z inicjatywy warszawskiego oddziału Polskiego Związku Firm Deweloperskich, rozwój fizyczny w dzieciństwie opiera się przede wszystkim na ruchu. Jego brak skutkuje nie tylko nadwagą i wadami postawy, ale też opóźnionym rozwojem poznawczym. Podwórko wraz z placem zabaw powinno umożliwiać różne rodzaje aktywności fizycznej. Wśród nich ważne są takie, które stymulują błędnik. Kręcenie się wokół własnej osi, turlanie się czy huśtanie są niezbędne do prawidłowego rozwoju układu przedsionkowego, który wpływa na koordynację, koncentrację i samoregulację emocjonalną.

– Spędzając czas na placach zabaw, dzieci zyskują przede wszystkim szansę na ruch i aktywność fizyczną trochę inną niż tę, której mogą doświadczyć w domu czy szkole. Jest to spontaniczna zabawa, w towarzystwie rówieśników, w kontakcie z naturą – mówi architektka z Fundacji Skwer Sportów Miejskich, współautorka poradnika.

– Nasze podwórka powinny być tak zaprojektowane, aby dzieci mogły na nich spotkać swoich rówieśników. Aby patrząc z okna, pomyślały: „o, mój kolega z klasy właśnie wyszedł, może ja też odłożę telefon i razem zrobimy coś fajnego”. Chodzi o to, żeby spędzać czas razem, rozwijać się społecznie i znaleźć tam rzeczy, których nie ma w internecie – podkreśla Magda Wnęk, architektka krajobrazu z topoScape.

Zabawa z rówieśnikami rozwija umiejętność współpracy, negocjowania i wspólnego ustalania zasad. Dziecko uczy się cierpliwości, radzenia sobie z emocjami i szukania rozwiązań w sytuacjach konfliktowych. Przestrzeń sprzyjająca relacjom stwarza warunki do spotkania, ale nie wymusza wspólnej aktywności. Piaskownica, domek, kuchnia błotna czy miejsce do rysowania kredą to elementy placu zabaw, które są zaproszeniem do kontaktu.

– Place zabaw powinny być projektowane jako przestrzenie uniwersalne oraz inkluzywne. Oznacza to, że z przestrzeni placu zabaw korzystają nie tylko dzieci, ale również opiekunowie – rodzice, nianie, babcie, dziadkowie. Od tego, czy jest im wygodnie na placach zabaw, bardzo często zależy to, jak długo przebywają na nich z dziećmi – zaznacza Monika Wróbel.

W opinii autorów poradnika, aby miejsce dla opiekunów było komfortowe, ławki powinny mieć ergonomiczny kształt, oparcia i podłokietniki ułatwiające wstawanie, co jest ważne szczególnie dla seniorów, osób z kontuzją czy kobiet w ciąży. Część miejsc siedzących powinna się znajdować w cieniu, pod drzewami lub zadaszeniem, aby chronić przed nadmiernym nasłonecznieniem latem. Dobrym pomysłem jest również zaplanowanie stołów piknikowych.

– Inkluzywność oznacza też otwartość na takie formy zabawy, które zaspokajają bardzo różne potrzeby dzieci. We współczesnym świecie coraz częściej mamy do czynienia z neuroatypowością, z wyzwaniami związanymi z integracją sensoryczną. Plac zabaw bardzo często może w tym przypadku zastąpić albo uzupełnić terapię. To, czego naszym dzieciom brakuje, to właśnie zróżnicowany ruch – uważa urbanistka z Fundacji Skwer Sportów Miejskich.

Projektowanie neuroinkluzywne polega na tworzeniu przestrzeni w taki sposób, by były bardziej komfortowe dla osób wrażliwych na bodźce, np. hałas, światło czy tłok. Pomaga w tym podział na różne strefy – bardziej ciche, spokojne albo bardziej aktywne, ale też przewidywalność otoczenia, możliwość wyboru, stopniowe zwiększanie liczby bodźców oraz oddzielenie głośnych lub intensywnych miejsc od tych wyciszających.

– Nasze miasta są coraz bardziej ruchliwe i przez ostatnie lata stały się mniej bezpieczne dla pieszych. Teraz ten trend na szczęście zaczyna się odwracać. Miasta i projektanci coraz więcej myślą o bezpieczeństwie naszych najmłodszych w miastach, ale wciąż mamy dużo do zrobienia. Na szczęście diagnoza już została postawiona, a teraz będziemy to odkręcać – podkreśla Magda Wnęk.

W 2024 roku weszły regulacje prawne, które wprowadziły obowiązek budowania placu zabaw przy każdej inwestycji wielorodzinnej liczącej powyżej 20 mieszkań. Przepisy stanowią również, że powinien być on ogrodzony. Rozporządzenie precyzuje, że ogrodzenie ma mieć określoną wysokość od strony drogi, ulicy lub ciągu pieszo-jezdnego.

 Litera prawa definiuje zamknięte place zabaw. Aspekt zamknięcia jest trudny, ponieważ zamiast otwartości i doświadczeń kreujemy przestrzeń dla bezpieczeństwa psychologicznego rodziców. Czyli zamiast o dziecku myślimy o rodzicu i jego spokoju, a tak naprawdę powinno być odwrotnie. Oczywiście warunki techniczne definiują zamknięte place zabaw tam, gdzie są drogi. My staramy się ich nie projektować przy drogach, by były otoczone zielenią, a nie siatką – podkreśla Tomasz Bardadin, dyrektor Departamentu Kreowania Produktu, Develia.

Jak podkreślono w poradniku PZFD, jeżeli plac zabaw jest tworzony na ogrodzonym osiedlu lub dziedzińcu, którego przestrzeń jest ograniczona przez budynki, bez ruchu samochodowego, można przyjąć, że dodatkowe ogrodzenie nie jest wymagane. Jeżeli plac zabaw jest tworzony na nieogrodzonym osiedlu lub na terenie osiedla lub podwórka, gdzie dozwolony jest wjazd pojazdów, to plac powinien być ogrodzony z każdej strony. Ogrodzenie o wysokości co najmniej 1 m, z furtką o szerokości 1,2 m wymagane jest tylko od strony drogi, ulicy lbu ciągu pieszo-jezdnego.

Normy bezpieczeństwa dopuszczają różne nawierzchnie na placach zabaw. Częstym wyborem jest syntetyczna, z gumowego granulatu spajanego klejem poliuretanowym. Gdy jest sucho, staje się jednak szorstka i mało śliska, co powoduje, że przy dynamicznych upadkach dzieci częściej doznają skręceń i zwichnięć. Syntetyczne nawierzchnie mocno się też nagrzewają w lecie, podnosząc temperaturę na placu zabaw. Alternatywą są m.in. nawierzchnie sypkie, takie jak piasek, żwir, zrębki i kora, oraz trawiaste.

– Wyobraźmy sobie ciepły, wakacyjny dzień w Warszawie i nasze dziecko, które ma wyjść na plac zabaw. Jeżeli jest pokryty gumą i znajdują się na nim metalowe urządzenia z nagrzaną zjeżdżalnią, to będzie to ostatnie miejsce, do którego będzie chciało pójść – uważa Magda Wnęk. – Musimy więc myśleć o tym, jak ukształtować przestrzeń na naszych osiedlach i najbliższych podwórkach: jak je otwierać, żeby dzieciaki mogły się spotykać w przyjaznych dla nich przestrzeniach, nienagrzanych nadmiernie, dających im miejsce do pogadania, gdzie można się schłodzić, pobawić wodą, pobyć w zieleni, co da nam ulgę od nagrzanych mieszkań. Jednocześnie powinny to być miejsca, które są atrakcyjne także zimą.

Tagged

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *