Fałszywe narracje zalewają media społecznościowe. 91 proc. Polaków uwierzyło w przynajmniej jednego fake newsa
Ponad trzy czwarte Polaków zetknęło się z fałszywą informacją, a jej głównym źródłem są media społecznościowe. Zagrożenie dezinformacją wymaga większej czujności i weryfikacji wiarygodności treści nie tylko ze strony nadawców medialnych, ale również przez odbiorców. Tymczasem zaledwie 13 proc. Polaków weryfikuje treści za pomocą specjalistycznych serwisów fact-checkingowych. Eksperci wskazują, że edukacja medialna jest jednym z podstawowych narzędzi budowania odporności społeczeństwa na dezinformację i związanych z nią działań prowadzonych w ramach wojny hybrydowej.
77 proc. Polaków zetknęło się z fałszywą informacją, trzech na czterech uważa dezinformację za poważny problem, a blisko połowa postrzega operacje wpływu jako zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju porównywalne z atakiem zbrojnym – wynika z najnowszego raportu „Dezinformacja oczami Polaków 2026” opublikowanego przez Fundację Digital Poland. Z kolei z badania Eurobarometru przeprowadzonego w 2025 roku wynika, że 66 proc. mieszkańców Unii Europejskiej deklarowało, że w ciągu poprzedniego tygodnia przynajmniej czasami zetknęło się z dezinformacją lub fake newsami.
– Żyjemy w epoce dezinformacji, a więc fake newsów, wszelakiego rodzaju deepfake’ów i malinformacji. Malinformacja to informacja, która zawiera prawdziwe elementy, ale coś się w niej nie zgadza, na przykład data, autor, cel przekazania – mówi dla agencji Newseria Anna Jupowicz-Ginalska, profesor na Wydziale Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii Uniwersytetu Warszawskiego.
Jak podkreśla, zarówno media, jak i odbiorcy powinni przywiązywać większą wagę do wiarygodności treści. Tłumaczy, że ze strony nadawców fact-checking nie powinien się ograniczać tylko np. do porównywania źródeł i potwierdzania odredakcyjnych informacji. Odpowiedzialność za przekaz to też wychwytywanie malinformacji w wypowiedziach ekspertów czy gości zapraszanych do studia.
Anna Jupowicz-Ginalska, prof. UW zauważa, że duża część nadawców dba o wiarygodność prezentowanych treści. Najczęstszym źródłem fałszywych narracji są media społecznościowe. Wskazuje je 66 proc. badanych, którzy zetknęli się z fake newsami. Dwa lata wcześniej było to 55 proc. (raport Fundacji Digital Poland).
– Social media to zarzewie fake newsów, przestrzeń do ich rozprzestrzeniania, powielania, dzielenia się nimi. Sprawdzajmy, nie wierzmy we wszystko, co mówią nam fejki, co nam przesyłają i udostępniają znajomi czy co pojawia się na przykład w różnego rodzaju forach dyskusyjnych – radzi ekspertka.
Raport Fundacji Digital Poland pokazuje, że jednym z mechanizmów sprzyjających rozprzestrzenianiu fałszywych informacji jest wywoływanie silnych emocji odbiorców. 57 proc. badanych uważa, że algorytmy w mediach społecznościowych częściej pokazują treści wywołujące złość, oburzenie czy strach. Mimo tej świadomości co piąta osoba czasem udostępnia lub komentuje wiadomości pod wpływem silnych emocji.
Najmocniej przebijają się fake newsy z obszaru energetyki, zdrowia, polityki i klimatu oraz technologii. Najpopularniejsze fałszywe narracje uznawane za prawdziwe dotyczą tego, że samochody elektryczne zapalają się częściej niż spalinowe (54 proc.), żywność modyfikowana genetycznie szkodzi (52 proc.), zastępowanie płatności gotówkowych kartami służy inwigilacji i blokowaniu kont za poglądy polityczne (48 proc.).
Odróżnienie fake newsów od prawdziwych informacji sprawia problem: 91 proc. badanych uznało za prawdziwą minimum jedną z przedstawionych im fałszywych informacji. Zdaniem autorów raportu niepokojąca jest silna reprezentacja grupy mocno przesiąkniętej fake newsami: 19 proc. pytanych uznało za prawdziwą co najmniej połowę przedstawionych fałszywych narracji, a 11 proc. niemal wszystkie. Podatność na fałszywe narracje nie ogranicza się do jednego obszaru, ale do wielu jednocześnie.
Z badania Eurobarometru wynika natomiast, że ponad 60 proc. mieszkańców Unii Europejskiej uważa, że umie identyfikować fałszywe treści, z którymi się stykają. Niemal co trzecia osoba nie ma pewności, czy potrafiłaby dostrzec manipulację.
70 proc. Polaków deklaruje, że sprawdza informacje, najczęściej w wyszukiwarkach internetowych (41 proc.) i ogólnopolskich portalach (33 proc.), ale tylko 13 proc. wykorzystuje do tego specjalistyczne serwisy fact-checkingowe (raport Fundacji Digital Poland).
– Ważna jest edukacja medialna, zarówno nakierowana na fact-checking, jak i w ogóle na świadomość tego, co na nas czyha w internecie. Być może wiemy powierzchownie, co to są farmy trolli i dlaczego akurat tak się zaktywizowały od czasów problemów na granicy z Białorusią, a szczególnie od czasów wojny w Ukrainie, ale bez edukacji medialnej, bez wiedzy, jak w rzeczywistości stosować określone narzędzia i gdzie ich szukać, daleko nie zajedziemy. Współpraca między mediami a środowiskiem edukacyjnym (szkolnym i uniwersyteckim), tworzenie czy budowanie społeczeństwa prawdziwie obywatelskiego i nastawionego na przyjmowanie mądrej wiedzy to jest pierwszy ważny krok w walce z wojną hybrydową – mówi Anna Jupowicz-Ginalska, prof. UW.

