Maciej Ślesicki: Mamy ogromną nadprodukcję aktorów. Sam dyplom wyższej uczelni już nie gwarantuje pracy
Reżyser przyznaje, że dyplom szkoły filmowej czy teatralnej nie jest dziś gwarancją wejścia do zawodu. Rywalizacja w tej branży jest ogromna. Etaty w teatrach są mocno obsadzone, a większość aktorów pracuje jako freelancerzy, przechodząc od projektu do projektu. Dzięki serialowi „KLUB” debiutujący aktorzy mają szansę zaprezentować się szerokiemu gronu odbiorców i niewykluczone, że stanie się to dla nich przepustką do kariery.
Dla młodych aktorów udział w serialu „KLUB” jest praktyczną lekcją zawodu, ale również próbą wejścia na rynek, na którym sam dyplom coraz rzadziej wystarcza. Maciej Ślesicki uważa, że kiedy o jedną rolę ubiega się wielu kandydatów, przewagę może dawać nie tylko talent, kierunkowe wykształcenie czy predyspozycje, ale także obycie z prawdziwym planem filmowym i świadomość tego, jak wygląda praca całej ekipy.
– Przez lata nauki w szkołach teatralnych czy filmowych, takich jak Warszawska Szkoła Filmowa uczy się aktorów bardzo wielu rzeczy, ale bardzo trudno ich nauczyć rzetelnej, technicznej, prawdziwej pracy na planie, czyli tego, co my im właśnie proponujemy w serialu „KLUB” – mówi agencji Newseria Maciej Ślesicki.
Z doświadczenia reżyser dobrze wie, że młody aktor może mieć za sobą lata nauki, przygotowanie warsztatowe i doświadczenie zdobywane podczas zajęć, a mimo to pierwszy profesjonalny plan filmowy okazuje się dla niego zupełnie nowym wyzwaniem. Maciej Ślesicki zaznacza również, że co prawda udział w tym projekcie nie gwarantuje kariery, ale będzie cennym zawodowym doświadczeniem i ważnym elementem portfolio.
– W szkołach filmowych egzaminy często polegają na tym, że ktoś staje przed komisją i mówi wiersz albo gra scenę, a tutaj na planie aktorowi przeszkadza wszystko. Są otoczeni masą sprzętu, kamer, świateł i nagle się okazuje, że coś nie zadziałało, trzeba przerywać scenę i powtarzać, wymaga to niebywałego skupienia. Albo okazuje się, że nie można się ruszyć, tak jak w teatrze można sobie chodzić po scenie, tak tutaj pół metra w jedną czy w drugą stronę powoduje na przykład, że ktoś zacieniuje koleżankę lub kolegę albo wyjdzie z ostrości – mówi.
Serial „KLUB” składa się z kilkuminutowych odcinków i jest dyplomem studentów Warszawskiej Szkoły Filmowej. W projekt zaangażowanych jest ponad 100 studentów z różnych kierunków tej uczelni, a także uczniowie liceum filmowego. Opowieść o napadzie na tytułowy klub została tak skonstruowana, żeby każdy z bohaterów miał własny, wyraźnie zarysowany epizod. Dzięki temu debiutanci mają szansę jak najlepiej zaprezentować swoje aktorskie umiejętności.
– Nasz projekt ma charakter edukacyjny. Te wszystkie rzeczy na planie uczą tych ludzi tego, jak naprawdę wygląda życie, że to nie jest tylko pewnego rodzaju wyobrażenie o aktorstwie, tylko to jest dokładnie to, z czym się ścieramy. I chociaż my jako jedna z niewielu szkół filmowych jesteśmy nastawieni na aktorstwo filmowe i uczymy pracy z kamerą, to jednak na początku na absolutnie profesjonalnym planie było im trudno, ale już z tego wybrnęliśmy – mówi.
Maciej Ślesicki uważa, że debiutujący w polskiej branży filmowej aktorzy, reżyserzy czy inni twórcy z jednej strony mają łatwiej niż kiedyś, bo teraz robi się dużo filmów, co jest przede wszystkim zasługą Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, ale z drugiej strony wśród aktorów panuje duża konkurencja. Na jedną rolę w serialu, filmie lub reklamie często czekają setki chętnych.
– Jest trudno, dlatego że jest ogromna nadprodukcja aktorów, w teatrach etaty są pozajmowane i cała masa ludzi po różnych szkołach filmowych i teatralnych próbuje znaleźć sobie gdzieś pracę. Dlatego właśnie kręcimy taki serial, żeby ich pokazać światu. Ta forma pokaże ich znacznie szerzej niż jedno czy drugie przedstawienie dla grupki osób, które będzie ich dyplomem, więc dlatego zdecydowaliśmy się zrobić coś, co ma ogromny rozmach – dodaje.

