Kultura przez duże „K”, rockowe brzmienia klasycznych pastorałek i nowo powstałe stowarzyszenie, które w tydzień dokonało niemożliwego. We Frankfurcie nad Menem polska tradycja uderzyła z potężną siłą, łącząc jazz, folklor i rapa. Stowarzyszenie ATENA oraz zespół JAWOR zaczarowały Polonię podczas wyjątkowego wieczoru magii.
Frankfurt nad Menem stał się na chwilę przestrzenią polskiej kultury i głębokiej, świątecznej refleksji. Wydarzenie to udowodniło, że nasza rodzima tradycja potrafi zabrzmieć donośnie i świeżo także poza granicami kraju. Za tym „szalonym” – jak określają go sami twórcy – projektem stoi Iwona Osińska, przewodnicząca nowo powstałego Stowarzyszenia Kulturalnego „Atena”.
Szaleństwo, które stało się rzeczywistością
Stowarzyszenie „Atena” to, jak mówi sama założycielka, „bardzo świeże dziecko”. Grupa siedmiu osób z inicjatywą i pomysłem postanowiła działać, mimo że czas i okoliczności wydawały się niesprzyjające.
Błyskawiczna organizacja: Rejestracja stowarzyszenia nastąpiła w pierwszym tygodniu grudnia.
Determinacja: Mimo głosów niedowierzania, że projekt nie ma racji bytu, organizatorzy w krótkim czasie zebrali wykonawców i przygotowali widowisko.
Sukces: „Ciężko było nam zebrać wykonawców, ciężko nam było zebrać nas samych, bo było mało czasu, długa przerwa, ale udało się!” – wspomina Iwona Osińska.
Międzynarodowy folklor i wysoki poziom artystyczny
O artystyczną stronę wydarzenia zadbała Helena Coviello, choreografka zespołu „Jawor” z Frankfurtu. Ta utalentowana poliglotka, łącząca polskie i włoskie korzenie, przygotowała bogaty i zróżnicowany program.
Na scenie można było podziwiać tańce góralskie, żywieckie, polonezy oraz walczyki. Program muzyczny był równie imponujący:
Polskie klasyki: „Zaśnij Dziecino” oraz „Przybieżeli do Betlejem”.
Włoski akcent: Kolęda „Mary, czy ty wiesz” wykonana w języku włoskim.
Helena Coviello, która studiuje język francuski i hiszpański oraz biegle włada angielskim, bez trudu połączyła te różne kręgi kulturowe na jednej scenie.
Rodzinna atmosfera na emigracji
Dla wielu uczestników koncert był czymś więcej niż tylko wydarzeniem muzycznym. Ewa Panczar, mieszkanka Steinbach am Taunus, podkreśla, że była to bezcenna okazja do poczucia rodzinnej atmosfery, której tak bardzo brakuje na emigracji.
Jej historia pokazuje również spontaniczny charakter wieczoru – pani Ewa zadzwoniła, by zarezerwować miejsca, a skończyła… na scenie. „Iwona Osińska przekonała mnie do tego, żebym zaśpiewała jednak moją ulubioną pastorałkę i dlatego jestem tutaj” – mówiła z uśmiechem. Dla wielu rodzin, które w tym roku nie mogły wyjechać na święta do Polski, była to jedyna szansa, by pokazać dzieciom piękno polskiego kolędowania.
Wieczór we Frankfurcie pokazał, że polska kultura jest żywa, dynamiczna i potrafi jednoczyć ludzi niezależnie od miejsca, w którym się znajdują.
