Zmniejszenie ekspozycji alkoholu na półkach może ograniczyć impulsywne zakupy. Branża paliwowa z nowym pomysłem sprzedaży bezwitrynowej
dr Leszek Wiwała, prezes, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego
Piotr Belniak, dyrektor ds. sprzedaży detalicznej, MOL Polska
lek. med. Czesław Ducki, dyrektor Mazowieckiego Specjalistycznego Centrum Zdrowia w Pruszkowie
Igor Muszyński, dyrektor wykonawczy ds. regulacji i zgodności, Orlen
Adam Ambrozik, dyrektor ds. korporacyjnych i regulacji, bp Europa, Oddział w Polsce
Na wybranych stacjach paliwowych w Polsce zaprezentowano bezwitrynową sprzedaż alkoholu. Oznacza to, że półki z butelkami zostały zasłonięte półprzezroczystą przesłoną, dzięki czemu zniknęły z bezpośredniego pola widzenia klienta. Przykłady z innych krajów wskazują, że ograniczenie widoczności wpływa na mniejszą skłonność konsumentów do zakupów impulsywnych. Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego, inicjator tego pomysłu, przekonuje, że może to realnie wpłynąć na spadek sprzedaży alkoholu, pod warunkiem że zostanie wdrożone w całym handlu.
– Alkohol nie jest zwykłym produktem. Często jest tak, że jego nadmierna ekspozycja doprowadza do impulsywnych zakupów, przez co alkohol jest spożywany w sposób nieodpowiedzialny – mówi agencji Newseria dr Leszek Wiwała, prezes i dyrektor generalny Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN). – Dlatego proponujemy koncepcję sprzedaży bezwitrynowej, która będzie miała szansę realnie zmienić rzeczywistość. Chcemy do zera ograniczyć ekspozycję alkoholu.
Sprzedaż bezwitrynowa to model, w którym alkohol znika z bezpośredniego pola widzenia klienta. Nie jest eksponowany na otwartych półkach ani w strefach kas, lecz oddzielony od przestrzeni sklepu w sposób, który ogranicza bodźce wizualne.
– Badania i doświadczenia innych krajów, takich jak Estonia, pokazują, że jest to realne oddziaływanie na sprzedaż, przede wszystkim na tzw. sprzedaż impulsową, bo może ją ograniczyć – mówi Piotr Belniak, dyrektor ds. sprzedaży detalicznej w MOL Polska. – Od kilku dni prowadzimy pilotaż na jednej z naszych stacji. Nie mamy jeszcze konkretnej informacji, jak ten test wypada w zakresie wyników sprzedażowych czy opinii klientów, ale już dzisiaj mogę powiedzieć, że budzi to ich duże zainteresowanie.
W Estonii, która sześć lat temu wprowadziła częściowy zakaz ekspozycji alkoholu, już w pierwszych miesiącach jego obowiązywania zaobserwowano spadek zakupów impulsywnych, czyli dokonywanych pod wpływem chwili, z 5 do 2 proc. Klienci wskazywali także na mniejszą zauważalność witryn i skrócenie czasu obserwowania półek z alkoholem.
O tym, jaki wpływ ma ekspozycja alkoholu na sprzedaż, świadczą obserwacje z Wielkiej Brytanii. Umieszczanie alkoholu w silnie widocznych lokalizacjach (na końcach alejek, w strefach kas czy głównych ciągach komunikacyjnych) zwiększyło tam sprzedaż piwa o 23 proc., wina o 34 proc., a alkoholi mocnych nawet o 46 proc. Przytaczane przez POPiHN badania z Nowej Zelandii wykazują, że w zdecydowanej większości wizyty dzieci w sklepach alkohol był w zasięgu ich wzroku. Eksperci podkreślają, że sprzyja to jego wczesnej normalizacji. Te międzynarodowe obserwacje były impulsem do opracowania inicjatywy sprzedaży bezwitrynowej.
– To ważna inicjatywa z punktu widzenia zdrowia publicznego, ale także ważny jest tu aspekt wychowawczy dla młodego pokolenia. Pokazujemy dzieciom i młodzieży, że alkohol nie jest zwykłym produktem, tylko produktem szkodliwym dla zdrowia. Jeżeli nie będzie ekspozycji, liczba zakupów się zmniejszy – ocenia lek. med. Czesław Ducki, dyrektor Mazowieckiego Specjalistycznego Centrum Zdrowia w Pruszkowie. – To też jest ważne z punktu widzenia leczenia osób uzależnionych. Jeżeli one trafiają do takiego punktu, mają mniej bodźców, żeby kupić alkohol, przerwać leczenie i wrócić do nałogu. Jest to więc ze wszech miar dobra inicjatywa i ma bardzo duży sens z punktu widzenia zdrowia.
– Nie wykazujemy jako społeczeństwo żadnej empatii wobec tych, którzy próbują wyjść z uzależnienia. Wchodząc do sklepu po jogurt, widzą kolorowe półki z trunkami. Dzisiejsza ekspozycja alkoholu to jasny przekaz – to produkty codzienne, bardzo ważne, ładne i kolorowe. Nie powinno to tak wyglądać – podkreśliła podczas konferencji POPiHN Monika Kosińska-Pyter, prezeska Federacji Konsumentów.
POPiHN podkreśla, że inicjatywa nie dotyczy tylko stacji paliw. W związku z tym zaprasza przedstawicieli handlu, organizacje społeczne, środowiska eksperckie oraz instytucje publiczne do współpracy i dołączenia do koalicji na rzecz ograniczania nadmiernej ekspozycji alkoholu. Jak wyjaśniają przedstawiciele organizacji, nowa inicjatywa zmienia sposób prezentacji, ale nie liczbę punktów sprzedaży czy system koncesyjny.
– Wysłaliśmy też petycję do Ministerstwa Zdrowia, żeby rozpocząć prace legislacyjne w celu wdrożenia nowego standardu. Liczymy na to, że jeden z takich pomysłów zostanie wdrożony, niekoniecznie w najdalej idącej wersji – mówi dyrektor generalny POPiHN. – Ważne jest to, żeby rozwiązania były skuteczne, proporcjonalne i odpowiednio uzasadnione, żeby nie budziły wątpliwości natury konstytucyjnej i nie zaburzały konkurencyjności. Nasz pomysł wpisuje się we wszystkie te wymogi.
W Polsce funkcjonuje ok. 120 tys. punktów sprzedaży alkoholu, z czego stacje paliw to ok. 5,5 tys. W tym kontekście branża wskazuje, że regulacje skupione na pojedynczym kanale nie są w stanie wpłynąć na poziom konsumpcji w skali kraju, ponieważ omijają główne źródła dostępności.
– Około 70 proc. stacji w sieci bp ma w odległości nie większej niż 500 m inne punkty sprzedaży alkoholu. Zatem tylko rozwiązania, które kompleksowo adresują problem dostępności alkoholu, mają szansę w jakikolwiek sposób wpłynąć na poprawę zdrowia publicznego – ocenia Adam Ambrozik, dyrektor ds. korporacyjnych i regulacji w bp Europa SE, Oddział w Polsce.
– Na konferencji przedstawiane były badania, które pokazywały, jakie są główne kanały sprzedaży alkoholu w Polsce, zarówno co do ilości, jak i wartości. I to nie są stacje benzynowe. Dlatego apelujemy o to, żeby rozwiązania, które prowadzą do ograniczenia sprzedaży i spożycia alkoholu, były stosowane wobec całego handlu – mówi Igor Muszyński, dyrektor wykonawczy ds. regulacji i zgodności w Orlenie.
Zgodnie z cytowanym na konferencji badaniem FOR/Pollster z listopada 2025 roku 6 proc. Polaków kupuje alkohol na stacjach benzynowych. Dla porównania 79 proc. wskazało na dyskonty i supermarkety, a 39 proc. – na sklepy osiedlowe.
– Powinniśmy również rozważyć inne elementy, które mają szansę kompleksowo rozwiązać problem nadmiernego spożycia, jak chociażby ogólnokrajową nocną prohibicję dotyczącą wszystkich punktów sprzedaży detalicznej alkoholu czy też aspekt związany z prezentacją, promocją napojów alkoholowych. Dzięki takim rozwiązaniom mamy szansę realnie wpłynąć na poprawę kwestii społecznych i zdrowia publicznego bez dyskryminacji jednego z kanałów – mówi Adam Ambrozik.
– Mówimy także o ścisłej egzekucji wieku osób nabywających alkohol – podkreśla Igor Muszyński. – Naszym zdaniem te działania powinny być rozważane w pierwszej kolejności.
