Krzysztof Skórzyński: Stres związany z maturą jest teraz zupełnie inny niż przed laty. Dziś ten egzamin daje wstęp na studia
Dziennikarz wspomina, że w czasach, kiedy on podchodził do matury, nie była ona aż tak znaczącym egzaminem jak w obecnym systemie kształcenia. Teraz budzi dużo więcej emocji, ale on mimo wszystko stara się nie wywierać na swoich uczniach presji, bo doskonale wie, że stres może tylko podziałać na ich niekorzyść. Zamiast tego motywuje ich i upewnia w tym, że są w stanie poradzić sobie nawet z najtrudniejszymi zadaniami, a jeśli komuś się nie powiedzie, to za kilka miesięcy będzie kolejna szansa. Zdaniem Krzysztofa Skórzyńskiego takie podejście przyniesie abiturientom więcej pożytku niż stawianie im wygórowanych wymagań.
– Przygotowuję swoich uczniów do matury przede wszystkim mentalnie. To jest dzisiaj najważniejsze, bo dla nich jest ona pierwszym tak poważnym egzaminem w życiu. Oni oczywiście mieli egzamin ósmoklasisty, natomiast matura zawsze ma trochę inne zabarwienie. Niemniej jednak ogromny nacisk trzeba dzisiaj położyć na to, żeby w ostatnich dniach zwolnić ich z obowiązku przeżywania tego, żeby oni poczuli trochę luzu w tym wszystkim – mówi agencji Newseria Krzysztof Skórzyński.
Nie jest jednak łatwo podejść do egzaminu dojrzałości na luzie, bo stawka jest wysoka. Liczba punktów zdobytych na maturze decyduje bowiem o tym, czy abiturient dostanie się na wymarzony kierunek studiów.
– Teraz jest inaczej niż w moim pokoleniu. U mnie chodziło o to, żeby maturę zdać, ale jej wynik nie miał wielkiego znaczenia, bo potem były jeszcze egzaminy na studia, więc my do nich się szczególnie przygotowywaliśmy. Dzisiaj natomiast matura jest dla młodych ludzi wstępem na studia i od tego, czy i jak ją zdadzą, w ogromnej mierze zależy ich przyszłość, dlatego rozumiem, że ich stres z tym związany jest zupełnie inny niż mój przed laty – mówi.
Krzysztof Skórzyński wspomina, że co prawda nie stresował się aż tak bardzo egzaminem dojrzałości, ale mało brakowało, by do niego nie przystąpił.
– Pamiętam bardzo dobrze swoją maturę, spóźniłem się na matematykę, na szczęście zostałem wpuszczony. Tramwaj mi nie przyjechał i spóźniłem się jakieś pięć minut, ale ryzyko było. Wbiegłem na salę z duszą na ramieniu, bo mieliśmy być punktualnie, a jak ktoś się spóźnił, to mógł zostać niewpuszczony. Na szczęście komisja spojrzała na mnie łaskawszym okiem, ale potrzebowałem jeszcze 15 minut, żeby ochłonąć, zanim rozwiązywałem pierwsze zadanie – dodaje.
W tym roku część pisemna matury w terminie głównym odbędzie się od 4 do 21 maja 2026 roku, a egzaminy ustne – od 7 do 30 maja.

