Michał Figurski: Media to nierealna bajka, gdzie trzeba być pięknym i zdrowym. Z tego powodu nie miałem lekko i musiałem się przebić przez barierę ostracyzmu
Dyrektor kreatywny Radia ZET nie ukrywa, że poważne problemy zdrowotne – wylew, przeszczep nerki i trzustki oraz długa rehabilitacja i kłopoty z poruszaniem się – sprawiły, że musiał na nowo walczyć nie tylko o sprawność, ale także o swoje miejsce zawodowe. Powrót do pracy okazał się trudniejszy, niż przypuszczał, ponieważ media w dużej mierze wciąż opierają się na kulcie młodości, zdrowia i perfekcyjnego wizerunku. Michał Figurski wspomina, że kiedy został gospodarzem randkowego formatu „Temptation Island Polska”, zależało mu na tym, by w kadrze było widać, że jest osobą niepełnosprawną.
Michał Figurski po kilku latach przerwy wrócił do mediów z bagażem doświadczeń, które całkowicie zmieniły jego spojrzenie na branżę i sposób przedstawiania osób z niepełnosprawnościami.
– Jestem daleki od negatywnej oceny mediów, w ogóle media to jest bardzo szerokie pojęcie, tak samo jak osoba z niepełnosprawnością. Tak jak różne są media: radio, telewizja, prasa, internet, tak mamy różnego rodzaju utrudnienia w życiu codziennym. I media, zresztą chyba tak jak całe nasze społeczeństwo, nie mają dystansu do siebie, przez co wszystko, co inne jest traktowane z wrogością – mówi agencji Newseria Michał Figurski.
Dyrektor kreatywny Radia ZET zauważa, że osoby z niepełnosprawnościami nadal są w mediach mało widoczne, a jeśli już się pojawiają, to najczęściej w skrajnych rolach – jako osoby wymagające współczucia albo bohaterowie pokonujący własne ograniczenia. Tymczasem brakuje ich w gronie prowadzących, reporterów czy ekspertów.
– Media na pewno potrafią oswoić temat i w tej chwili pojawia się w nich seria inkluzywności, dotycząca osób nieheteroseksualnych, o innym kolorze skóry czy też związków partnerskich. I widać, że to działa. Mam więc nadzieję, że jesteśmy też w stanie stworzyć taki system, który zadziała na rzecz osób z niepełnosprawnością – mówi dziennikarz.
Michał Figurski wspomina, że ciężko było mu wyjść na prostą w momencie, kiedy poruszał się na wózku czy za pomocą laski.
– Media to jest nierealna bajka, którą osoby z nimi związane: dziennikarze, producenci, reżyserzy, aktorzy, piszą codziennie dla swojego odbiorcy. Łatwo to porównać do social mediów, w których wszyscy jesteśmy piękni, uśmiechnięci, mamy zdrowe dzieci, wielkie domy i jeździmy na zagraniczne wczasy, a tymczasem realia są zupełnie inne. Świat mediów jest jeszcze trudniejszy do ogarnięcia, bo tu trzeba być pięknym, zdrowym i chwalić się naokoło, że jest jeszcze lepiej, niż jest. Z tego powodu że lekko nie miałem, bo musiałem się przebić przez barierę ostracyzmu: o nie, ten pan, on chyba nie da rady – mówi.
Dziennikarz musiał zapukać do wielu drzwi i najczęściej odchodził z kwitkiem. Ale kiedy w końcu padła propozycja współpracy, dał z siebie wszystko. Nie chciał tworzyć sztucznego wizerunku pełnej sprawności. Zależało mu bowiem na tym, by zmniejszać dystans, przełamywać stereotypy i udowodnić, że ograniczenia zdrowotne nie przekreślają aktywności zawodowej czy obecności w mediach.
– Pojawiła się wreszcie oferta pracy dla mnie i poprowadziłem program, on się w końcu nie sprawdził z innych względów, natomiast już na początku współpracy przy tym love show rozmawialiśmy o tym, by bez ogródek pokazywać mnie jako osobę niepełnosprawną. Chciałem osiągnąć taki efekt, gdzie każdy pomyśli sobie: kurczę, to oni są na jakiejś obcej wyspie, tu 40-stopniowe upały, różne konkurencje, a ten chłop tam jest. Skończyło się na pokazywaniu mnie z ładną, szpanerską laską, ale to i tak już jest jakiś krok. Im więcej tego typu inicjatyw, im więcej odwagi w ludziach mediów, tym więcej tolerancji i mniej tego przestrachu: niepełnosprawny idzie – podkreśla Michał Figurski.

