Maria Sadowska: Mam na karku pięć dych, ale nie zamartwiam się tym ani nie udaję młodszej. Po prostu rozpoczynam nowy rozdział
Artystka zaznacza, że 50. urodziny w pewnym sensie były dla niej przełomowym momentem, ale nie przejmuje się upływającym czasem, tylko chce jak najlepiej wykorzystać każdy moment. Maria Sadowska cieszy się przede wszystkim z tego, że już niedługo będzie mogła zaprezentować fanom swoją kolejną muzyczną odsłonę.
Pięćdziesiąte urodziny stały się dla Marii Sadowskiej nie tyle podsumowaniem dotychczasowej drogi, ile początkiem kolejnego etapu. Zapewnia, że podchodzi do swojego wieku bez kompleksów i nie zamierza udawać, że metryka nie ma znaczenia.
– To jest data oczywiście, ale strasznie nie lubię zamartwiania się i mówienia: O Boże, 50 lat albo udawania: O matko, to kolejna osiemnastka. Mam pięć dych, cieszę się z tego, bo idzie z tym coś nowego, coś tracisz, coś dostajesz. Mam poczucie, że otwieram nowy rozdział, że pewien czas się w moim życiu kończy, pewien czas się zaczyna. I chcę promować taką postawę – mówi agencji Newseria Maria Sadowska.
Już w wywiadzie udzielonym Newserii dwa lata temu podkreślała, że chce wrócić na rynek muzyczny. Planowała nowy album i trasę koncertową.
– Cieszę się z powrotu do muzyki, bo jest to dla mnie powrót po kilku latach robienia filmów, trochę zeszłam ze sceny i byłam dosyć długo za kamerami. Stęskniłam się za tym i cieszę się, że wracam przed kamery. Nagrałam też nową płytę, która już za chwilę, tak że słuchajcie, obserwujcie mnie, bo dużo się będzie działo. Wrzucamy wiele nowych piosenek, ostatnio mam dużo bardzo ciekawych przygód związanych z muzyką i z wielką radością wracam na scenę – mówi.
Jednocześnie uspokaja też tych, którzy cenią jej reżyserski kunszt. Gotowy jest bowiem nowy film, który firmuje swoim nazwiskiem.
– Już niedługo w kinach będzie mój nowy film, „Sami w domu”. W rolach głównych Borys Szyc, Anna Cieślak, Eryk Lubos, fantastyczna rodzinna historia, przy której mam nadzieję, że się i pośmiejecie, i wzruszycie – mówi.
Dokładne daty premiery nowej płyty i wejścia filmu na ekrany kin nie zostały jeszcze oficjalnie podane przez twórców.
Artystka natomiast jest dumna z tego, że ma okazję realizować się na różnych płaszczyznach. Każdy projekt jest dla niej wyzwaniem i do każdego podchodzi z dużym zaangażowaniem. Intensywny tryb życia wymaga od niej jednak dobrej organizacji.
– Żyję w mieszkaniu po Irenie Kwiatkowskiej i chyba po niej to odziedziczyłam, że jestem kobietą pracującą, żadnej pracy się nie boję. Myślę, że to wszystko jest w naszej głowie, masz tyle czasu, na ile sobie pozwolisz. Jeszcze mam dwójkę dzieci i owszem, brakuje czasu na sen. Ale ja nie lubię spać, bo zawsze tak bym chciała, żeby dzień się nie kończył, po prostu szkoda mi iść spać – mówi.

