Maria Sadowska: Dzięki „TTBZ” wyszłam ze swojej strefy komfortu. Wyłączyłam swoje ego i zaczęłam robić rzeczy, które wydawały się dla mnie niewygodne
Wokalistka nie ukrywa, że udział w „Twoja twarz brzmi znajomo” był dla niej dużym wyzwaniem i zaskoczeniem. Nigdy nie myślała, że podejmie tę rękawicę i stanie do rywalizacji w tak wymagającym formacie. Tym razem nie ocenia innych, jak w „The Voice od Poland”, ale sama poddawana jest ocenie. I dopiero teraz ma świadomość, jak trudno jest stanąć na scenie i wcielić się w innego artystę. W tym przypadku nie wystarczy bowiem tylko nauczyć się na pamięć tekstu utworu, ale też odwzorować czyjś głos, mimikę i sposób poruszania się na scenie. Sadowska zdradza też, że do tej pory nie lubiła śpiewać coverów.
– To jest niesamowite, do tej pory nie mogę uwierzyć, że w ogóle wzięłam udział w tym formacie. Pamiętam, gdy obejrzałam wiele lat temu jeden z pierwszych odcinków „TTBZ” i powiedziałam: Boże, to jest chyba najtrudniejszy program świata, ja na pewno nigdy nie wezmę w tym udziału, bo to jest po prostu za trudne. Sama więc jestem w szoku, że skoczyłam na tę głęboką wodę. W tym roku skończyłam 50 lat i obiecałam sobie kiedyś, że nigdy nie osiądę na laurach, że nie stanę w miejscu, że będę robiła rzeczy tak zwane „no risk, no fun” i podjęłam to ryzyko – mówi agencji Newseria Maria Sadowska.
Jak bowiem zauważa, występ na scenie formatu „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” znacznie się różni od koncertu czy festiwalu, gdzie wystarczy czysto zaśpiewać albo też po swojemu zinterpretować utwór innego artysty. Tutaj trzeba zrobić to na tyle mistrzowsko, by wykonanie i sceniczny wizerunek były w stu procentach zgodne z oryginałem.
– W pewnym sensie zaprzeczyłam wszystkim swoim założeniom, bo wcale nie lubię śpiewać coverów i nie lubię nikogo naśladować. Zawsze byłam zwolenniczką tego, żeby, gdy już się śpiewa cover, to absolutnie po swojemu i swoim głosem. A „TTBZ” to dla mnie wyzwanie z drugiego bieguna – mówi.
Sadowska jest pod ogromnym wrażeniem rozmachu tej produkcji. Przyjmując zaproszenie do udziału w programie, nie spodziewała się jednak, że będzie ją to kosztowało tyle wysiłku fizycznego i psychicznego.
– Owszem, śpiewać umiem, ale wcielić się w kogoś to dla mnie ogromne wyzwanie aktorskie. Chyba nigdy nie zrobiłam niczego aż tak trudnego. Było to również bardzo wymagające fizycznie, nakładanie tych masek to też jest przedziwna psychologiczna gra, bo nagle przez dwa dni jesteś kimś innym i się okazuje, że zaczynasz inaczej chodzić, inaczej się ruszasz, inaczej mówisz, tak jakby czasami duch tej osoby, którą grasz, w ciebie wstępował – mówi.
Na występ bowiem składa się szereg czynników – wokal, stylizacja, choreografia, a nawet naśladowanie scenicznych ruchów danej gwiazdy. Piosenkarka zaznacza, że upodobnienie się do jakiegoś artysty, odwzorowanie jego wizerunku, gestów i mimiki wymagało uruchomienia ogromnych pokładów kreatywności.
– Nie chodzi tylko o to, żeby się nauczyć piosenki, tylko nauczyć się danego artysty, jego barwy głosu, sposobu chodzenia, więc oglądasz wywiady, koncerty z nimi i poznajesz ich ze strony, z której ich nie znałaś, że ktoś tak rusza głową albo ma jakiś tik czy jakiś charakterystyczny ruch dłoni. Bardzo dużo pracy jest w to włożone – mówi.
Sadowska nie ukrywa, że są tacy artyści, w których bardzo chciała się wcielić, ale nie brakuje takich, z którymi bała się zmierzyć.
– Nie mogę zdradzać, kim byłam, bo to jest tajemnica i nie chcę wam psuć niespodzianki. Natomiast bez dwóch zdań bardzo trudno jest się wcielać w mężczyzn, szczególnie kobietom, bo nam jest o wiele trudniej obniżyć głos, więc dla mnie wszystkie męskie postacie były największym wyzwaniem. Udało mi się wcielić w trzy swoje idolki, więc chwilami kołowrotek był dla mnie łaskawy. Ale też miałam parę takich postaci, które po prostu, gdy się wylosowały, to powiedziałam: ja pierdzielę, przecież to jest niemożliwe do zrobienia – mówi.
Artystka podkreśla, że włożyła ogrom pracy, by dobrze się przygotować do poszczególnych występów na scenie programu „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” i poradzić sobie z kolejnymi zadaniami. Za nią wiele godzin treningów wokalnych, aktorskich i choreograficznych.
– Ja trenowałam non stop, my przez cały tydzień chodzimy codziennie do szkoły, mamy zajęcia. I ten program dał mi to, że wyszłam ze swojej strefy komfortu, że po prostu się przełamałam i zaczęłam robić rzeczy, które wydawały się dla mnie niewygodne. Bardzo nam w tym pomagali świetni trenerzy. Ja sama jestem trenerką wokalną i wydawałoby się, że dużo już wiem o wokalu, ale zawsze się okazuje, że możesz się nauczyć zupełnie innego sposobu wykorzystywania głosu. Byłam na scenie z kilkudziesięcioma tancerzami, tańcząc różne układy taneczne, to było zawsze moje marzenie – taniec synchroniczny z tancerzami i tutaj mogłam zrealizować swoje najdziksze fantazje – mówi.
Udział w tym show był dla niej trudnym zadaniem choćby pod tym kątem, że wcześniej miała okazję być po tej drugiej stronie. Była bowiem jurorką i trenerką w „The Voice of Poland”, a teraz przeszła na inny poziom. Miała także okazję się przekonać, że mimo najlepszego przygotowania w tak wymagającym programie trema może dopaść nawet najbardziej doświadczonych artystów.
– To było duże wyzwanie, żeby wyłączyć ego z głowy. Poza tym wydawało mi się, że ja już po prawie 30 latach na scenie nie mam tremy, a jednak przed każdym występem miałam taki kamień w brzuchu, czasami byłam wręcz zesztywniała za strachu, bo tak trudne to było. Czułam też wielkie emocje związane z rywalizacją. To absolutnie niesamowite przeżycie. Mam cudowne wspomnienia i myślę, że dostarczymy widzom totalnych emocji – dodaje.
Dwudziesta trzecia edycja programu „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” zadebiutowała w telewizji Polsat 4 września 2026 roku. Odcinki będzie można oglądać w każdy piątek o godzinie 19:55. W tej serii wystąpią m.in. bryska, Rafał Brzozowski, Gabriel Fleszar i Marcin Miller.

