Polskie kosmetyki są doceniane na całym świecie.

Wiadomości

Polskie kosmetyki są doceniane na całym świecie. Branża mierzy się jednak z rosnącą presją regulacyjną

Wdrażanie unijnych regulacji jest jednym z największych wyzwań, przed jakim stoją polscy producenci kosmetyków. Zwracają oni uwagę również na coraz większy napływ zagranicznych marek, z którymi muszą konkurować. Polski rynek jest piątym co do wielkości w Unii Europejskiej i odnotowuje jedną z największych dynamik wzrostu wśród wszystkich państw członkowskich. Przedstawiciele branży podkreślają jednocześnie, że polscy konsumenci są lojalni wobec rodzimych produktów, a te zyskują coraz większą popularność na całym świecie.

 Największe wyzwania, które stoją przed branżą kosmetyczną w Polsce, dotyczą dwóch kategorii. Pierwszą jest radzenie sobie na polskim rynku, gdzie są tysiące marek nie tylko polskich, ale również zagranicznych. Druga rzecz to sprostanie unijnym obostrzeniom w zakresie produkcji kosmetyków – mówi agencji Newseria Joanna Kowalczuk, dyrektorka ds. marketingu w firmie Ziaja.

Jak wynika z raportu Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego i WiseEuropa „Kosmetyczna Polska 2025”, w latach 2015–2024 na polskim rynku producentów kosmetyków liczba zarejestrowanych podmiotów wzrosła z 887 do 1320. W ciągu dwóch dekad – między 2004 a 2024 rokiem – sam rynek rósł średnio o 4,9 proc. rocznie, osiągając wartość 25,2 mld zł. To oznacza, że od momentu akcesji do Unii Europejskiej wartość wzrosła niemal trzykrotnie. W 2024 roku Polska była piątym największym rynkiem kosmetycznym w UE, z udziałem wynoszącym 6,6 proc. Obecność w Unii daje duże szanse pozyskiwania nowych klientów, ale także wymaga sprostania zmianom zachodzącym w otoczeniu regulacyjnym.

– Takiej firmie jak moja, produkującej miliony produktów, wdrażanie wszelkiego rodzaju regulacji, których jest bardzo dużo, sprawia ogromny problem. Codziennie wysyłamy tony produktów na półki sklepowe. Wprowadzanie takich zmian nie może się dziać z dnia na dzień. Niestety bardzo często jesteśmy zaskakiwani, że dana zmiana musi się odbyć tu i teraz – podkreśla Joanna Kowalczuk. – Jest to bardzo duże utrudnienie dla nas, ale staramy się mu sprostać. Z drugiej strony wierzymy w to, że uda się nad tymi regulacjami zapanować i przynajmniej wydłużyć okres wprowadzania ich w życie.

Podstawą regulacji unijnych dla branży kosmetycznej, które stosuje się w polskim porządku prawnym, jest rozporządzenie 1223/2009/WE w sprawie produktów kosmetycznych wprowadzanych na rynek UE (CPR). Jego celem jest zapewnienie wysokiego poziomu ochrony zdrowia ludzi i prawidłowego funkcjonowania rynku wewnętrznego. Jednak producentów dotyczą także zmiany w przepisach dotyczących m.in. opakowań, raportowania zrównoważonego rozwoju czy stosowania konkretnych składników.

W raporcie „Kosmetyczna Polska 2025” zwrócono uwagę m.in. na zmiany wynikające z wdrażania Strategii ds. zrównoważonych chemikaliów (CSS), będącej filarem Europejskiego Zielonego Ładu, która zakłada ograniczenie stosowania substancji chemicznych o wysokim ryzyku dla zdrowia i środowiska oraz promowanie bezpiecznych i zrównoważonych rozwiązań już na etapie projektowania produktów.

Przykładowo od 1 września 2025 roku zakazane jest wprowadzanie do obrotu w Unii Europejskiej produktów zawierających TPO, czyli substancję stosowaną głównie w lakierach hybrydowych i żelach UV. Z kolei od 1 maja 2026 roku w całej UE zacznie obowiązywać kolejny etap zaostrzonych przepisów dotyczących wybranych substancji, m.in. salicylanu heksylu i srebra. Zmiany te wymuszają na producentach kosmetyków rewizję receptur i dostosowanie produktów do nowych norm. Może to dotyczyć wielu popularnych kosmetyków, np. kremów czy perfum.

Przedstawiciele branży podkreślają, że te regulacje są wyzwaniem, ale także impulsem do rozwoju nowych, innowacyjnych produktów lub procesów odpowiadających na rosnące oczekiwania konsumentów i standardów zrównoważonego rozwoju. To z kolei może mieć przełożenie na rosnącą sprzedaż.

 Zainteresowanie polskimi kosmetykami na rynkach zagranicznych jest ogromne. W tej chwili świat już jest tak mały, że konsumenci na całym świecie zdają sobie sprawę z tego, z jakich krajów mogą kupować najlepsze produkty, w tym kosmetyki. Świadczy o tym chociażby nasza ogromna popularność w Hiszpanii, Czechach, Japonii czy na Węgrzech, gdzie nasza marka jest bardzo znana, lubiana i ma mnóstwo odbiorców – podkreśla Joanna Kowalczuk.

Jak wynika z danych Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego, wartość eksportu polskich kosmetyków w 2024 roku osiągnęła rekordowe 6 mld euro. Nasz kraj zajmuje pod tym względem piąte miejsce w Unii Europejskiej i dziewiąte na świecie. Jego udział w globalnym eksporcie w 2024 roku wyniósł 4 proc.

 Napływ produktów z rynków pozaunijnych jest sporym zagrożeniem. Trzeba zapanować nad wszelkimi regulacjami, którym musimy sprostać, i tym, jakie produkty napływają do Polski. Każda marka, która się pojawia na naszym rynku, może powodować rozdrobnienie zakupów wśród polskich producentów. Zawsze to jest coś nowego, innego, interesującego – podkreśla dyrektorka ds. marketingu w firmie Ziaja. – Nasi klienci bardzo dobrze oparli się napływowi kosmetyków z różnych części świata i są przywiązani do polskich marek. Cenią sobie polskich producentów, bardzo często to jest ich pierwszy wybór. Świadczą o tym nasze wyniki sprzedażowe i to, że dla wielu ludzi jesteśmy marką wielopokoleniową. Kupowały nas babcie, kupują nas matki, ale robią to również dzieci.

Ziaja, a konkretnie jej żel pod prysznic Orange Butter, otrzymał w konkursie Złote Paczki, organizowanym z okazji pięciolecia sklepu Amazon.pl, nagrodę w kategorii Ulubieniec Polaków.

Tagged

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *